dziwy nad dziwy
20:59
Czuję się pusta, że mi czegoś / kogoś brak. Nie potrafię tego sprecyzować... Po prostu, czegoś zabrakło.
Oczywiście - są rzeczy, które są przewspaniałe, ale są też te, które są bardzo pogmatwane i przeze mnie nie chciane. Niech znikną i nigdy nie wrócą. (Nie)wiem co będzie dalej, ale... Niech w końcu coś się zmieni. Ja się zmieniłam i teraz patrzę na świat, siebie, ludzi z żałością i pożałowaniem... Co się ze wszystkimi stało? Czy zabrakło wszystkim podstawowych wytycznych moralności, wyczucia?
Tak się nie może dziać, a jednak jest i przegięcie tego... wszystkiego przekracza wszelkie możliwe normy.
Nigdy nie powinno się dziać tak jak się dzieje.
Naprawianie problemów innych ludzi podnosi mnie na duchu i nie mam wtedy ochoty palić peta za petem popijając ohydnym (tak - było obrzydliwe!) winem, starając się być na siłę szczęśliwą.
Przynajmniej było "źródło"... A to dobrze - jedna z pociech tego świata ;)
Czasem należy spojrzeć na rzecz inaczej by sobie uświadomić jej destrukcyjny wpływ na samego siebie. Z innej strony...

0 komentarze